Pierwsze dni

16:38:00

9 stycznia roku pańskiego 2015 przyszła na świat nasza ukochana córeczka Karolina.
Kilka dni po terminie, który to był wyznaczony na 2 stycznia ale historię mojego rodzenia może opowiem innym razem.

Pamiętam tę wielką miłość  do tej słodkiej kruszynki i wielki strach przed każdym ruchem.
Bałam się zrobić jej krzywdę, bałam się zasnąć.... bałam się wszystkiego.

niemowle





Do tego stopnia się bałam, że jak mi ją przyniesiono do łóżka po szczepieniu, ważeniu itd to przez całą noc niemal nie drgnęłam. Co zamknęłam oczy zdawało mi się że śpię strasznie długo i budziłam się przestraszona czy aby jej nie zgniotłam. Moim rekordem spania tej nocy było całe 15 minut. Mimo to noc szybko minęła. Nie mogłam się napatrzeć na tę cudowną buźkę. Rano wrócił tata, który to (nie wiedząc o tym) podniósł naszą córkę jako pierwszy.

Ja nieco obolała po porodzie pierwszego dnia starałam się przystosować do nowej sytuacji.
Wiedziałam, że mój mąż będzie dobrym tatą ale nie myślałam, że aż tak. Owszem jego też przepełniał strach by nie zrobić tej kruszynie krzywdy ale opiekował się i mną i maleństwem naprawdę świetnie.

Drugi dzień był dalszym uczeniem się obsługi szkraba co z momentu na moment zdawało się być coraz łatwiejsze. Aż przyszło popołudnie i pojawił się problem z przystawieniem maleństwa do piersi. Bardzo zmasakrowała mi sutki do tego nie mogłam przyjąć wygodnej pozycji siedząc z powodu bólu krocza a niestety położne w szpitalu upierały się uczyć karmić z pod pachy jakby to inne pozycje nie istniały. Dziadek pobiegł do apteki po nakładki na sutki (których w sumie użyłam dopiero w domu bo miałam jakieś dziwne opory) i walczyłam aż się udało.

Mała niewiele straciła na wadze po porodzie więc 3 dnia nas wypisali. Po długich bojach wypisali też mnie ( ale nie chcę tego pamiętać i wspominać). Tego też dnia nasze maleństwo pokazało po raz pierwszy, że będzie z niej cwana bestia i zdjęła sobie bransoletkę z nazwiskiem z rączki ( wtedy też zrozumiałam po co przypinają dwie) Do domu zawiozła nas babcia i tam dopiero zaczęło się prawdziwe życie. Ale o tym następnym razem :P


Zobacz także:

6 komentarze

  1. fajnie, że zaczęłaś o tym pisać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I pomyśleć że mnie niedługo już też to czeka, jak na razie chcę żeby moja córeczka urodziła się zdrowa !

    OdpowiedzUsuń
  3. Ech, jakie matki mają różne wspomnienia i doświadczenia... Ty w kamiennej pozie przez całą noc, wystraszona, żeby nie skrzywdzić maleństwa, ale jednak z nią u boku, a ja tymczasem sama w pokoju z kobietami i ich dziećmi, a mój synek w inkubatorze. Tego okresu wolałabym nie pamiętać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze współczuję, to musi być straszne przeżycie. Mam nadzieję że już jest wszystko w porządku z maluszkiem. Życzę dużo zdrówka dla was obojga.

      Usuń

Popular Posts