Pierwsze nerwy i stresy

09:29:00

Pierwsze nerwy i stresy dotyczące zdrowia naszej kruszynki pojawiły się zaraz po drugiej wizycie położnej.
Cały szum rozszedł się o pępuszek, który mimo naprawdę skrupulatnej pielęgnacji, bardzo się paskudził. 
Zaczęła wydobywać się z niego ropa.


Tak jak przykazano mi w szpitalu starałam się pępuszka nie moczyć i czyścić Oktaniseptem. 
Pomagałam w tym sobie patyczkami do uszu dla dzieci ( tymi bezpiecznymi ze stoperami) gdyż one pozwalały mi dobrze dotrzeć do każdego zakamarka. 
To widać jednak nie wystarczyło. 
Musieliśmy się udać do naszej Pani Dokror, która skierowała nas do chirurga. 
Mówię znając naszą cudowną służbę zdrowia to pewnie będzie trzeba czekać ze 2 tygodnie ale jak się okazało noworodki mają w tym chorym systemie swoje przywileje i udało nam się dostać za 2 dni.
2 dni stresu, wertowania internetu (co stanowczo odradzam!!!), pretensji do siebie, że to MOJA WINA itp.
Wreszcie dzień wizyty. Stres jeszcze większy bo jak, tę ledwo tygodniową kruszynkę, zawieść, jak się zachować. Ach co się wtedy w mojej głowie nie działo. Jeszce jak teraz o tym myślę to czuję ten mętlik w głowie. 
Wizyta - miła, starsza pani doktor wyjaśniła co i jak, potraktowała pępuszek azotanem srebra (chyba, że mnie pamięć myli i inaczej się to zwało), kazała zapisać się na kontrole i powtórkę za kilka dni i po krzyku. 
Przyznam, że jak stamtąd wyszliśmy poczułam, jakby mi kamień spadł z serca. 
Oczywiście potem pojawił się inny problem ale to już może następnym razem. 
Wróciliśmy na kontrolę po tygodniu okazało się że już jest ok i poprawki nie trzeba.
Tak naprawdę wiedziałam /a raczej czułam/, że nie będzie potrzebna gdyż już następnego dnia wydzieliny praktycznie nie było.
No ale przygoda ze szpitalem zaliczona. Dobrze, że tylko taka blacha(chodź wierzcie mi dla mnie wcale taka nie była). Pępuszek odpadł 21 stycznia akurat przy ostatniej kontroli położnej. 

Mam nadzieję, że wam się podobne historie nie przytrafiły/przytrafią.


Zobacz także:

2 komentarze

  1. ułomna jesteś jakaś, kazdemu dzieciakowi odpada pepowina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi anonimie jakbyś przeczytał post dokładnie to zauważyłbyś, że nie o odpadnięcie a o ropienie pepka chodziło. Ale lepiej od ułomnych wyzwać zamiast przeczytać

      Usuń

Popular Posts