Czasem nienawidzę swojego dziecka

08:49:00

Tytuł może straszny ale często prawdziwy.
Ba.. pokuszę się o stwierdzenie, że Ty droga MAMO też tak masz.




Nie znaczy to, że swego dziecia nie kocham - bo kocham bardzo, ale są chwile gdy nie znoszę tego że jestem matką, a może raczej tego co robi moje dziecko.

Oto lista sytuacji ekstremalnie wpieniających mnie osobiście:

1. Wiszenie u nogi- tak wiecie nie przyrównując niczym kula u nogi. Opcja szczególnie dokuczliwa gdy spieszysz się, nie wiesz gdzie ręce włożyć a twą latorośl postanowiła, że teraz zaprosi cię na herbatkę z misiami i to nie może czekać w przeciwieństwie do kipiącego garnka ;)

2. Płacz bez powodu- znaczy powód zawsze jest tylko ja go nie znam naprawdę jak płacz trwa dłużej jak 10 minut a ja nie mogę rozszyfrować czemu ta bidula tak ryczy zaczyna to na mnie działać jak płachta na byka.

3.  Nie - od kiedy moje dziecko nauczyło się tego słowa po prostu dostaje białej gorączki jak je słyszę. (szczególnie przy jedzeniu) Często nie wcale nie jest nie tylko po prostu na przekór mamie bo mówi nie ale np otwiera buziaka bo chce zjeść i weź tu człowieku bądź mądry.

4. Marnowanie czasu na usypianie
- znacie to dziecko ciągnie was na siłę do łóżeczka bo śpiące, ziewa, trze oczy normalnie widać,że zaraz padnie godzina lulania i co dziecko oka nie zmrużyło ale wstało i dziarsko biega jakby spało 8 godzin. Mnie osobiście wkurza to niemiłosiernie bo w tym czasie zamiast próbować dziecko uspać można by tyle zrobić czy od biedy nawet się pobawić bo było by to na pewno ciekawsze niż wycie kołysanek przez godzinę.

5. "Stały"plan dnia- nie wiem czy to tylko mój dzieć tak ma ale gdy ją coś sobie w głowie umyślę (dajmy na to że wieczorkiem chcę obejrzeć jakiś film w TV) to mimo iż moje dziecko zwykle o tej godzinie dawno śpi (dodam że jest przy tym zdrowe,nie ząbkuje,nie miało jakiś nadzwyczajnych wrażeń) to akurat tego jedynego dnia spać za Chiny nie pójdzie choćby człowiek ustał na rzęsach. Ot tak po prostu nie i już.

6.  Robienie na złość - gdy się z nią akurat nie bawię a muszę coś zrobić (pilnie wysłać przeplew czy gdzieś zadzwonić cokolwiek) - to nie mal pewne, że będą jakieś uszczerbki na naszym domostwie. Czy to wylane mleko na kanapę bo zamiast je pić z kubeczka postanowiła je akurat wtedy wypluwać lub wylewać tak, że aż przesiąkło przez narzutę. Albo kredki akurat zaczęły lepiej rysować po szafce niż po kartce. lub inne tego typu zabawy, usuwanie skutków których doprowadza mnie normalnie do szału/płaczu.

7.  Dopisz sama (każda ma na pewno takie coś co działa na nią jak płachta na byka )

Zdaję sobie sprawę, że teraz się posypie fala komentarzy, że jestem wyrodną matką, ale piszę co czuję i zdaje mi się, że sama w tym nie jestem 

Zobacz także:

0 komentarze

Popular Posts