ECO pranie. Czy to dla mnie?

Jeszce parę lat temu zapytana czy upiorę coś w eco proszku, kulach czy innym takim pewnie spojrzałabym spod byka i zapytała "czy Ty człowieku się dobrze czujesz że mnie o takie dziwne rzeczy pytasz?" 


eco pranie okiem mamusi


Ale kobieta nie krowa i zdanie zmienić może ;)

A tak bardziej serio sytuacja uległa nieco zmianie jak moja skóra przestała tolerować wszystko co chemiczne i dla każdego zdrowego człowieka normalne.


Geneza eco prania w moim domu 

Początkowo zaczęło się od tego, że moja skóra reagowała alergicznie na sprawdzone, używane latami proszki do prania i płyny. 

Przygoda zaczęła się od kul do prania ale w moim przypadku średnio to działało. W wyjętym praniu nie czułam czystości a jak się trafiła jakaś plama to bez interwencji innych środków nie było opcji się jej pozbyć. 
Owy brak spodziewanych efektów sprawił, że szybko się poddałam i obecnie kule służą mi jako dodatek ( dzięki nim mam np miększe ręczniki )

Na jakiś czas zrezygnowałam z prób szprycując się lekami na alergię jakoś żyłam. 

Później przyszedł czas gdy w drodze Pannę K. wtedy jako przyszła mama musiałam co nieco zmienić. W dodatku przestałam tolerować zapachy wszystkich płynów do płukania !!! A jak tu nie płukać jak się całe życie płukało.

Zaczęłam szukać eko płynu do płukania który mogę zrobić sama. 

Znalazłam kilka przepisów i po kilku małych modyfikacjach stworzyłam swój własny którego do chwili obecnej używam ( przepis pojawi się w jednym z najbliższych wpisów)

Urodziło się dziecko i do domu weszły wszystkie proszki dla niemowląt oraz jeden ciągły problem ... nie sprane plamy. No przecież nie potraktuje ubranek takiego maleństwa żadnym odplamiaczem bo to tyle chemii i jeszcze dostanie uczulenia jak ja... tak myślałam. Aż pewnego dnia odkryłam dość przypadkiem magiczny środek na wszelkie plamy od kupki czy marchewki - chcesz wiedzieć jaki to sposób na plamy kliknij tutaj 

ECO proszki i orzechy piorące 

Przygoda z eco proszkami do prania w zasadzie zaczęła się od kolejnej już wizycie w sklepie w którym kupuję w znacznych ilościach olejki eteryczne. Przeglądając ich ofertę spróbowałam zrobić swój własny środek piorący i nawet to wyszło. Prało dobrze, było stosunkowo nie drogie (bo niektóre ceny proszków eco friendly są wręcz powalające) jedyny minus to fakt, że trzeba to  było raz na jakiś czas przygotować i te pół godzinki poświęcić. 

Przy kolejnych zakupach kupiłam gotowy proszek eukaliptusowy, którego cena mnie nie zabiła a i pranie pachnące i czyste. Jedyny minus obecnie nie widzę go w tym sklepie ;( 

Orzechy piorące trafiły do mnie na samym końcu ... no bo jak to prać orzechami???

Ale okazały się naprawdę niezłą opcją dla człowieka, który nie toleruje zapachów i wymaga od prania, żeby było czyste ;) 

Do tego orzechy piorące mają jeszcze jedną fają zaletę mianowicie to, że zmiękczają dodatkowo pranie i wyprane ubranka są naprawę mięciutkie. Nie wymagają też jakiś specjalnych zabiegów by ich użyć. Wrzucam kilka do woreczka na pranie zamykam i siup do pralki niczym kapsułkę.

Podsumowując eco przygodę z praniem 

Znalazłam wreszcie coś co spokojnie wypierze ubrania całej rodziny bez jakiś zbędnych ceregieli, nie będzie przy tym pochłaniało dużej ilości pieniędzy a co najważniejsze nie uczuli mnie i nikogo innego. 

Dalej nie byłam i nie jestem żadnym eco frikiem który nie używa chemii tylko dla dobra środowiska. 

Jestem raczej wygodnicka i chcę by moje pranie było czyste ale jednocześnie bym miała pewność, że nie będę się drapać po założeniu ulubionej koszyki czy spodni. 


A Ty próbowałaś kiedyś eco prania? A może moja historia skusi Cie do  podjęcia takiej próby???



okiem-mamusi.pl

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.